Figi i szynka parmeńska. Idealna, prosta przystawka na lato

Jest to przepis tak prosty jak i smaczny. Przygotowanie zajmie Wam raptem  5 minut, a resztę letniego wieczoru będziecie mieć już na same przyjemności:) Potrzebujecie dodatkowych referencji? Jamie Oliver nazywa to połączenie najseksowniejszą sałatką na Świecie:)

Zaczynamy od szynki prosciutto di Parma. Nieskromnie polecimy Wam szynkę parmeńską z naszej oferty, ponieważ jest idealna do takich przystawek. Standardowo kroimy ją na cieniuteńkie plasterki i o to właśnie w tym daniu chodzi. Dodatkowo przekrójcie plastry wzdłuż aby uzyskać wąskie, długie paski.

Następnie potrzebujemy świeże, dojrzałe figi. Dokładnie je myjemy i kroimy na ćwiartki. Paski szynki owijamy wokół kawałków fig – najlepiej po 2 warstwy na każdy kawałek, jeśli figi są duże. A jeśli są małe to figi rozkrajamy do 3/4 głębokości tak aby się nie rozpadły i rozchylamy delikatnie ćwiartki. Plaster szynki owijamy wtedy wokół całego rozkrojonego owocu. Słodycz fig jest kluczowa dlatego upewnijcie się, że są naprawdę dojrzałe. Jeśli są włoskie to najlepsze są z okresu lipiec-sierpień. Jeśli greckie to wybierzcie z sierpnia-września.

Całość posypujemy rozdrobnionym serem pleśniowym – nam smakuje z Lazurem błękitnym (i nie, Lazur nie sponsoruje tego artykułu;)) – i polewamy umiarkowaną ilością jasnego miodu kwiatowego.

Ile potrzeba na to szynki i fig? Na ile tylko macie ochotę:) Pamiętajcie tylko, że na każdą ćwiartkę potrzebujecie pół lub jeden plaster wędliny więc wychodzi po 2-4 plasterki na każdą figę. Chyba że figi są małe to wtedy 1 cały plaster przypada na 1 owoc.

I na koniec nie zapomnijcie o dodatkach – w tym przypadku wystarczą dwa: grzanki np. z opiekanej ciabatty i dobre wino:) Jest lato więc jeśli czerwone wino wyda się Wam za ciężkie, przystawka ta świetnie skomponuje się z porządnym białym Gewurztraminerem.

Enjoy!

Zrzut ekranu 2016-07-13 o 16.29.14

London Broil – tania i smaczna alternatywa dla fanów wołowiny z grilla

London Broil to tajemnicze danie – nikt nie wie skąd w jego nazwie wziął się ‚London’ ponieważ pochodzenie ma zdecydowanie amerykańskie.

To jednak mało istotne. Najważniejsze jest to, że przygotowuje się je z łaty wołowej , która jest jednym z tańszych elementów wołowych.

lata

Tania nie oznacza, że zła ponieważ łata zawiera w swoich mocnych włóknach mnóstwo smaku – można na niej zrobić esencjonalny wywar wołowy, jest też używana do mieszanek burgerowych. Można także przygotować z niej smakowitego steka, pamiętając tylko o kilku ważnych zasadach.

Łata nie jest mięsem samym w sobie miękkim ani kruchym (jak np. sezonowany antrykot czy polędwica). Dlatego aby nie musieć do przygotowanego z niej steka dodawać piły spalinowej, trzeba ją odpowiednio marynować. Odpowiednio to znaczy wystarczająco długo – najlepiej przez całą noc poprzedzającą grillowanie – oraz nie przesadzając w składzie marynaty z kwasami (ocet, wino, balsamico, sok z cytryny), a dodając odpowiednią ilość soli (sos sojowy, worcestershire, smakowe sole do marynat). Sól złamie nieco strukturę mięsa, pozwalając mu skruszeć przez noc spędzoną w lodówce. Oprócz tego w marynacie mogą się znaleźć imbir, czosnek, jakiś alkohol (piwo, whisky, porto – to wszystko całkiem dobre pomysły), pieprz, suszone zioła… Tak naprawdę co Wam przyjdzie do głowy. Jeśli szukacie inspiracji, zapraszamy do naszego poprzedniego postu o marynatach.

Natomiast jeśli jesteście wołowymi purystami ceniącymi nad wszystko smak czystej wołowiny to możecie również zrezygnować z marynaty. Jednak bardzo ważne jest aby mięso natrzeć młotkowaną solą (i pieprzem) minimum godzinę przed przyrządzaniem – z tego samego powodu co sól w marynacie opisanej akapit wyżej.

Wszyscy już się zebrali przy stole i czekają na danie główne? Ok, no to grillujemy! Wyjęte wcześniej (z 1/2 h wcześniej) z lodówki mięso rzucamy na bardzo dobrze rozgrzanego grilla lub patelnię grillową. Niech Wam tylko nie przyjdzie do głowy pozbywać się marynaty, w której leżakowało mięso – jeszcze nie teraz. Grillujemy +/- 5 minut z każdej strony, uzyskując poziom wysmażenia medium rare lub medium (nie dłużej bo wyjdzie zbyt twarde!).

Jeśli wybraliście opcję bez marynaty, na patelni rozgrzejcie wcześniej warstwę oliwy lub masła (którymi na koniec polejecie mięso).

Następnie zdejmijcie mięso z grilla na kilka minut aby „odpoczęło” i przygotujcie się do krojenia. London Broil w przeciwieństwie do klasycznych steków nie jest podawany w całości tylko krojony na dość cienkie plastry. Krojąc go trzeba koniecznie pamiętać aby zrobić to w poprzek włókien, a nie wzdłuż – inaczej mięso będzie bardzo trudne do pogryzienia.

londonbroil

A co z pozostawioną marynatą? Najlepiej ją podgrzać w garnuszku (niech się zagotuje) i polać pokrojone już na plastry mięso tuż przed podaniem.

Smacznego!

Planujecie grilla? Kilka pomysłów na obłędne marynaty

Jak wiadomo, marynata to podstawa każdego grillowania mięsa i przyczyna większości ‚ochów’ i ‚achów’, których dumny gospodarz podczas biesiady się nasłucha od swoich gości.

Zasada, na której opiera się gros marynat, jest bardzo prosta: trzeba zmieszać ze sobą 3 żywioły: pierwszy odpowiada za kwasowość i może to być sok z cytryny, ocet winny lub balsamiczny, wino, jogurt. ‚Kwas’ jest potrzebny do złamania struktury mięsa i uczynienia go kruchym i miękkim. Drugi żywioł to olej i tutaj najczęściej pojawia się oliwa, ale mogą być i inne oleje odpowiednie do smażenia/grillowania. Olej konserwuje mięso pozwalając zamarynowane kawałki przechowywać dłużej od świeżego mięsa, a także chroni je przed przypaleniem podczas obróbki cieplnej. Trzeci żywioł to smak i tutaj dozwolone jest praktycznie wszystko: wszelkie zioła, przyprawy, czy inne produkty spożywcze, o których nawet byście nie pomyśleli, że można ich użyć do marynaty:) My zbadaliśmy temat i klika najciekawszych pomysłów na marynaty przedstawiamy Wam poniżej.

  1. Marynata kawowa

Jeśli jesteście kawoszami lub lubicie charakterystyczny dymny smak mięsa to ta marynata Wam się spodoba.

Składniki na ok. 1 kg mięsa (w porcjach):

  • filiżanka wystudzonego mocnego espresso
  • 1,5 łyżki musztardy Dijon
  • 2 wyciśnięte ząbki czosnku
  • 1 szalotka drobno posiekana
  • 2 łyżki octu balsamicznego
  • 1 łyżka oliwy
  • 2 łyżki cukru trzcinowego
  • pół łyżeczki soli
  • łyżeczka młotkowanego pieprzu

W takiej marynacie możecie przygotować kawałki piersi kurczaka, schabu / karkówki wieprzowej lub steki wołowe. Mięso powinno spędzić w marynacie między 3 a 24 h (oczywiście w lodówce) w zależności od preferencji. Pamiętajcie aby część marynaty odlać do osobnego naczynka i polewać nią mięso w trakcie przyrządzania.

marynata-kawa

2. Indyjska marynata Tandoori

Doskonała marynata bazująca na jogurcie. Używana najczęściej w połączeniu z kurczakiem.

Składniki:

  • ok 150 g jogurtu naturalnego
  • 2 łyżki oliwy
  • 2 łyżki soku z cytryny
  • 2 wyciśnięte ząbki czosnku
  • 3 posiekane papryczki chili
  • 2 łyżki posiekanej świeżej kolendry
  • 1 łyżeczka mielonego kminu
  • 1 łyżeczka garam masala
  • 1 łyżeczka łagodnej pasty curry
  • 2 łyżki czerwonej pasty tandoori
  • 1 łyżka puree z pomidoró
  • pół łyżeczki soli
  • 100 ml mleka

tandoori

3. Japońska marynata Teriyaki

Bardzo popularna ostatnimi czasy. Bazuje głównie na sosie sojowym, który daje słodkawy posmak. Japończycy używają jej głównie do ryb, ale świetnie pasuje do delikatnych mięs, jak drób czy wieprzowina. Po zredukowaniu sprawdza się również doskonale jako dip.

Składniki:

  • pół filiżanki sosu sojowego
  • 1/3 filiżanki cukru trzcinowego
  • pół filiżanki japońskiego wina do gotowania (raczej nie zastępujcie zwykłym winem, tylko kupcie oryginalne japońskie – to szczególna mieszanka lekko sfermentowanego ryżu powstałego z pleśni ryżowej z wódką ryżową. Można dostać choćby na Allegro)
  • 1 wyciśnięty ząbek czosnku
  • kawałek świeżego imbiru
  • 1 łyżka miodu
  • pół łyżeczki wasabi

W małym garnku zmieszajcie wszystkie składniki i na średnim ogniu doprowadźcie do wrzenia. Następnie zmniejszcie ogień i poczekajcie kilka minut aż sos zgęstnieje do syropu. Zdejmijcie z ognia, wyjmijcie imbir i czosnek i pozwólcie wystygnąć. Mięso posmarujcie gotową marynatą minimum 20 minut przed przyrządzaniem. Część marynaty tradycyjnie do osobnego naczynka do polewania mięsa podczas przygotowywania.

teriyaki

4. Marynata z tequilą

Ostra marynata z charakterem. Idealna do kurczaka.

Składniki:

  • ćwierć filiżanki oliwy
  • 3 łyżki soku z limonki
  • 3 łyżki tequili
  • 2 łyżki triple sec
  • 1 duża papryczka jalapeno lub chili posiekana z ziarnami
  • półtorej łyżeczki skórki startej z limonki
  • 1 łyżeczka ostrej mielonej papryki
  • 1 łyżeczka cukru trzcinowego
  • pół łyżeczki soli

Po zmieszaniu składników dajcie marynacie odstać ok. 15 min zanim trafi na mięso. Zostawcie jej nieco na boku, aby polewać podczas przyrządzania oraz na koniec podgrzaną po przyrządzeniu na gotowe mięso.

5. Marynata z Dr. Pepperem

Kto by wpadł na to, że uwielbiany przez Amerykanów napój Dr. Pepper nadaje się także świetnie jako składnik bazowy marynaty do mięs! Zawarty w nim cukier karmelizuje mięso, a kwas czyni je kruchym. No i ten charakterystyczny pepperowy smaczek:)

Składniki:

  • 1 puszka Dr. Peppera
  • 1 wyciśnięty duży ząbek czosnku
  • 1 łyżeczka tabasco
  • ćwierć filiżanki oliwy
  • ćwierć filiżanki sosu sojowego
  • szczypta mielonej suszonej cebuli
  • szczypta mielonego suszonego czosnku
  • 1 łyżka posiekanej drobno słodkawej cebuli
  • ćwierć łyżeczki młotkowanego pieprzu
  • ćwierć filiżanki soku cytrynowego

Po zmieszaniu składników marynujcie wołowinę lub dziczyznę min. 8 h, wieprzowinę min. 4 h, a drób min. 2 h.

drpepper

6. Marynata z burbonem i imbirem

Była już tequila to czemu by nie zaszaleć z amerykańską whisky. W tej marynacie łączy się ona idealnie z imbirem tworząc słodkawą i bardzo aromatyczną bazę do wołowiny, wieprzowiny lub drobiu.

Składniki marynaty:

  • 1/3 szklanki burbona
  • 1/3 szklanki sosu sojowego
  • 3 łyżki brązowego cukru
  • 2 łyżki orientalnego sosu Hoi Sin
  • 1 łyżeczka startego świeżego imbiru
  • 2 łyżeczki oleju sezamowego ciemnego
  • ćwierć łyżeczki posiekanej ostrej paryczki chili
  • 2 wyciśnięte ząbki czosnku
  • 1 łyżeczka przyrumienionego na patelni sezamu

Po zmieszaniu składników marynujcie mięso przez kilka godzin (jak powyżej wołowinę najdłużej, a drób najkrócej). Bardzo ważne jest aby podczas przyrządzania mięsa na grillu nalać sobie szklaneczkę burbona i powoli sączyć. No bo w końcu skoro butelka już otwarta to właściwie czemu nie?:) Ale tylko jeśli jesteście pełnoletni.

daniels

PS. Oczywiście jeśli nie chce Wam się bawić w robienie marynaty od podstaw, można pójść na skróty. Gotowy sos Teriyaki dostaniecie w Befsztyk.pl, sos Jack Daniel’s czy sos Dr. Pepper również można bez problemu znaleźć na naszym rynku. Ale nie będzie już tej frajdy i satysfakcji! A i smak niezupełnie ten sam.

Wyśmienita kanapka-gigant z wołowym stekiem podpatrzona na BuzzFeed

Po krótkiej przerwie wracamy do blogowej aktywności!

Na początek super inspiracja jak zrobić rewelacyjną kanapkę, którą można by wyżywić ze 4 osoby i każda z nich będzie zachwycona. Jednym z głównych składników kanapki jest wołowy stek (dowolnie, może być rib eye, new york kub któryś z bistro steków), dlatego jest dla nas taka interesująca.

Link do pełnego przepisu wraz ze zdjęciami znajdziecie tu.

A tu dla bardziej zabieganych szybki filmik:

Zrzut ekranu 2016-01-31 o 22.37.50

 

Jak mrozić? Jak rozmrażać?

Wiemy, że wielu z Was mrozi kupione u nas mięsa, czy wyroby garmażeryjne. Szczególnie, że często są to duże zakupy, które ciężko byłoby zjeść nawet sporej rodzinie w ciągu 2-3 dni.

Krąży wiele informacji na temat zalet i wad takiego przechowywania żywności. Część z nich to mity, które warto zweryfikować. Tutaj znajdziecie króciutki kurs mrożenia. Najważniejsze to mrozić umiejętnie!

Po pierwsze mrozić żywność wstępnie schłodzoną i szczelnie zapakowaną. Idealnie do tego nadają się worki próżniowe, w jakie standardowo pakujemy mięsa przed wysyłką w naszym sklepie internetowym.

Po drugie produkty takie jak mięso powinniśmy przed zamrożeniem dokładnie osuszyć. Kropelki wody zamienią się w zamrażarce w niszczycielskie kryształki lodu.

Po trzecie zamrażać należy w możliwie najkrótszym czasie. W przypadku powolnego zamrażania tworzą się duże kryształki lodu, które naruszają strukturę komórkową produktu. Szybkie zamrażanie natomiast powoduje tworzenie się wielu małych kryształków, które nie uszkadzają produktów spożywczych, chroniąc w ten sposób witaminy, składniki mineralne i właściwości smakowe. Jak to zrobić?

Współczesne lodówki mają często opcję szybkiego zamrażania. Zwróć na to uwagę. Jeśli masz starą lodówkę bez takiej funkcji, a planujesz dużo mrozić to może warto rozejrzeć się za nowym modelem? Zamrażanie powinno się odbywać w temperaturze -18 st. C lub niższej. Innym sposobem na szybkie zamrożenie jest podzielenie produktu na możliwie małe, płaskie porcje przed włożeniem do zamrażalnika. Ułatwia to także przechowywanie.

mrozenie zywnosci

Zamrażanie jest generalnie mało inwazyjną formą zachowania wartości odżywczych przechowywanych produktów spożywczych. Mało kto wie, że wiele mikroelementów i witamin jak np. żelazo czy witamina B zyskują w ten sposób wyższą bioprzyswajalność. Niestety niektóre witaminy, jak np. witamina C tracą po ponad 6 miesiącach ok. połowę swoich zasobów. Generalnie surowe mięsa możemy trzymać w zamrażarce maksymalnie do roku.

mrozenie miesa

A jak rozmrażać? Smakosze twierdzą, że rozmrożona żywność traci jakąś część swojego naturalnego smaku i aromatu. To prawda, ale umiejętne rozmrożenie spowoduje praktycznie niezauważalną utratę walorów smakowych. A w przypadku mięsa umiejętnie oznacza przede wszystkim powoli. Czyli rozmrażamy w lodówce przez kilka godzin lub nawet dobę w zależności od wielkości porcji. Oprócz zachowania walorów sensorycznych ma to tę dodatkową zaletę, że warunki chłodnicze ograniczają w stosunku do temperatury pokojowej rozmnażanie się bakterii niebezpiecznych dla zdrowia.

Oddzielnym tematem jest zamrażanie produktów garmażeryjnych. Rosnąca liczba Klientów, którzy kupują nasze wyśmienite firmowe pierogi Babci Jasi, pyta nas często czy można i jak to robić. Jak najbardziej można:) A najlepiej zrobić to następująco.

Pierogi, uszka, kołduny i pielmieni Babci Jasi są naturalne – nie mają konserwantów. Dlatego ich data przydatności do spożycia jest krótka. I tak ma być. Skraca to czas, w którym mogą być bezpiecznie i smacznie zjedzone. Zatem warto je zamrozić, żeby go przedłużyć.

Pierogi są sprzedawane już jako wstępnie ugotowane, dlatego nie musicie ich ponownie gotować przed mrożeniem. Są też nasmarowane oliwą więc również nie trzeba tego robić jeszcze raz. Wystarczy je rozłożyć na tacce w jednej warstwie, możliwie nie stykając ze sobą. My zamrażamy w domu rozkładając je na pergaminie do pieczenia na górnej płytkiej szufladzie zamrażarki, służącej do zamrażania lodu w foremkach. W tej postaci wkładacie je do zamrażalnika na kilka godzin do zamrożenia.

mrozenie pierogow

Po zamrożeniu trzeba je przesypać do foliowych woreczków do mrożenia, szczelnie zamknąć i voila! Można je trzymać w zamrażarce przez kilka miesięcy.

A po wyjęciu z zamrażarki najlepiej albo je najpierw rozmrozić w lodówce, a następnie wrzucić na patelnię lub ewentualnie przy braku czasu od razu wrzucić zamrożone na patelnię, ale na mały gaz i pod przykryciem. Ponieważ są to gotowane pierogi to rozmrażanie ich w gotującej się wodzie może spowodować rozmiękczenie ciasta. Ten sposób rozmrażania poleca się przy surowych (nie gotowanych wcześniej) pierogach. My jednak już nauczyliśmy się jak to robić, więc odgrzewamy je w wodzie, bo takie lubimy.

Doprowadzamy wodę do wrzenia, koniecznie zmniejszamy ogień, wrzucamy zamrożone pierogi i powoli znów doprowadzamy wodę do wrzenia. Jak się zagotuje, wyjmujemy pierogi delikatnie łyżką cedzakową. Jeżeli macie ochotę, spróbujcie.

Smacznego!

 

 

Polecamy wyjątkową książkę kucharską z kuchnią libańską

Kuchnia libańska może być już niektórym z Was znana za sprawą powstających tu i tam restauracji tej narodowości, w tym kilku w Warszawie. Ale jesteśmy niemal pewni, że takich potraw, jakie przygotowała do swojej książki Samar Khanafer, jeszcze nie próbowaliście.

Samar to niezwykła postać. Pełna pomysłów, energii i ciepła pół Libanka, pół Polka. Wciąż bardzo młoda, ale swoimi doświadczeniami mogłaby już obdzielić kilka naprawdę niezłych CV. Jednym z jej rozlicznych talentów jest gotowanie i realizuje go gotując (i to jak!) libańskie specjały. Możecie ją kojarzyć m.in. z udziału w programie MasterChef.

Piszemy o Samar i jej nowej książce ponieważ mieliśmy swój udział w jej powstawaniu. Autorka, znając już wcześniej Befsztyka, zgłosiła się do nas abyśmy zaopatrzyli ją w najlepsze mięsa do potraw, które przygotowała do książki. Była to niezwykła przygoda podpatrywać ją przy pracy, a następnie uczestniczyć w planie zdjęciowym z jej potrawami w roli głównej. Ale najprzyjemniejsze momenty miały miejsce już po pracy, kiedy te wszystkie pięknie wyglądające potrawy można było zjeść we wspólnym gronie:) Ha, i okazywało się, że wyglądają tak samo dobrze jak smakują! Na długo zapamiętamy m.in. kiełbaski jagnięce oraz tatara wg pomysłów Samar, na które przepisy znajdziecie w książce. A przepisów w sumie jest tam prawie 150…

Książka nosi tytuł „Hummus, za’atar i granaty. Kulinarna podróż po Libanie” i z pełnym przekonaniem ją Wam polecamy. Tak przy okazji, myślicie, że jedliście już naprawdę dobry hummus? To spróbujcie tego wg przepisu Samar:)

Jeśli chcecie dowiedzieć się więcej o książce oraz jej autorce kliknijcie tu:

http://www.blogsamar.com/hummus-zaatar-i-granaty/

samar

Mięsa i wędliny Eko – wszystko (prawie) co powinniście wiedzieć

Produkty EKO są obecnie najszybciej stale rozwijającym się trendem żywieniowym. Średni wzrost popytu na nie wynosi ok. 20% rocznie na naszym rynku. Mięso nie jest tutaj wyjątkiem. Ponieważ nasz sklep od swojego początku specjalizuje się w mięsie i wędlinach najwyższej jakości, otrzymujemy od Was coraz więcej pytań, które można by streścić mniej więcej tak: czy mogę dostać u was EKO i jak to tak naprawdę jest z tym mięsem ekologicznym? Zatem odpowiadamy:)

3039

Trend promujący produkty EKO należy ocenić pozytywnie. Podnosi świadomość klientów, a Ci wymuszają zmiany na producentach żywności – także tej konwencjonalnej, ale o tym napiszemy nieco więcej w dalszej części artykułu. Porównując udział rynku produktów EKO w Polsce i na Zachodzie, mamy perspektywę dynamicznego rozwoju tego rynku przez następne 10 – 15 lat (obecnie w produkty EKO zaopatruje się poniżej 10% konsumentów). Stanie się tak jednak pod warunkiem stopniowego zmniejszania różnicy w cenach produktów konwencjonalnych i ekologicznych. W tym momencie różnice u producentów potrafią być 2-3 krotne, podczas gdy np. w Niemczech jest to średnio 30-50% więcej za produkty EKO.

Skupiając się na ekologicznym mięsie warto odwołać się do badań analizujących jego właściwości:

  • Zwierzęta gospodarskie ze stad ekologicznych wykazują mniej chorób metabolicznych takich jak ketoza, lipidoza, artretyzm, zapalenie wymienia i gorączka mleczna.
  • Mleko i mięso z ekologicznie chowanych zwierząt mają korzystniejszy profil kwasów tłuszczowych i zawierają regularnie więcej CLA (sprzężonego kwasu linoleinowego), który – jak się uważa – ma wpływ antyrakotwórczy i wzmagający odporność organizmu ludzkiego;
  • Zwierzęta żywione paszą ekologiczną wykazują lepsze parametry zdrowia i płodności: mniejsza śmiertelność prenatalna, większe mioty, oraz lepsza odporność młodych zwierząt na choroby. Szczególnie ciekawe jest to, że zjawisko to nasila się w kolejnych generacjach; w świetle zmniejszającej się płodności ludzi w krajach rozwiniętych fakt ten daje do myślenia

Bardzo istotny jest dobrostan zwierząt hodowanych na mięso ekologiczne. Poza maksymalnym możliwym wydłużeniu czasu spędzanego pod gołym niebem na pastwiskach i minimalizacją stresu, dużą wagę przykłada się do żywienia:

  • Pasze podawane zwierzętom hodowanym na mięso ekologiczne powinny być w min. 90% produkowane w gospodarstwie, z którego zwierzę pochodzi – są nieliczne wyjątki od tej zasady, np. w przypadku susz czy powodzi.
  • Ziemiopłody ekologiczne, którymi także żywią się zwierzęta zawierają mniej azotanów i azotynów oraz mniej pestycydów niż surowce konwencjonalne. Dopuszczalne są tylko nawozy naturalne: kompost i obornik. Ciekawostką jest, że zawartość metali ciężkich w paszach jest podobna w gospodarstwach EKO i konwencjonalnych – wynika to niestety z ogólnego zanieczyszczenia gleb. I to mimo, że wytyczne zabraniają funkcjonowania hodowli EKO w obszarach przydrożnych.
  • Stosowane w paszach dodatki mineralne i witaminowe mogą pochodzić wyłącznie ze źródeł naturalnych (np. mączka kostna, tran, drożdże, sól pastewna). Podawanie soli mineralnych i syntetycznych witamin w paszy możliwe jest tylko w przypadku stwierdzenia ich niedoborów w paszach gospodarstwa.
  • Wyklucza się stosowanie w paszach dodatków stymulujących wzrost, wzmagających apetyt, barwników syntetycznych, konserwantów, odchodów zwierzęcych, aminokwasów, mocznika, pasz traktowanych rozpuszczalnikami bądź poddawanych ekstrakcji oraz wszelkich preparatów i leków nie wyszczególnionych jako dopuszczone do stosowania w gospodarstwach ekologicznych.
  • Żywienie młodych sztuk (nie dotyczy drobiu) powinno być oparte na wykorzystaniu mleka pełnego z produkcji ekologicznej. Dopuszcza się jako „awaryjne” stosowanie mleka z gospodarstw konwencjonalnych i preparatów mlekozastępczych.
  • 20907746

Specyfika hodowli zwierząt na mięso ekologiczne niesie ze sobą jednak pewne wady:

  • Rośliny uprawiane w systemie ekologicznym maja średnio o 20 % niższe plony niż produkowane konwencjonalnie. Ten sam problem dotyczy produkcji zwierzęcej, w której wydajność mleka i mięsa jest istotnie niższa. Powoduje to niższy zysk dla producenta ekologicznego i znacznie podnosi ceny,
  • Zwierzęta w systemie chowu ekologicznego ze względu na brak antybiotyków są częściej zarażone pasożytami. Może to stwarzać pewne problemy dla konsumentów, chociaż właściwa obróbka technologiczna i kulinarna pozwala na unikanie ryzyka zdrowotnego.
  • Ograniczona wciąż podaż ekologicznego mięsa powoduje poza wysoką ceną relatywnie niską selekcję towaru, co prowadzi przy niektórych mięsach jak np. wołowina do problemów z powtarzalnością właściwości sensorycznych takich jak smak czy miękkość.
  • W badaniach porównawczych wciąż nie udało się jednoznacznie wykazać wyższej zdrowotności mięsa ekologicznego w stosunku do konwencjonalnego, choć niewątpliwie ze względu na otwarty chów jest to najczęściej mięso mniej otłuszczone.

Standardy EKO wpływają również na hodowle nie-eko. Wiele gospodarstw, które nie posiada dość drogiego do otrzymania i utrzymania certyfikatu, stara się i tak utrzymywać eko-reżim, widząc jego pozytywny wpływ na dobrostan hodowli i finalną jakość mięsa. Tak jest m.i. z dostępnymi w naszym sklepie królikami czy jagniętami, a jeśli chodzi o wielkie hodowle to również przykładów nie brakuje.

Weźmy taką gęś owsianą – nasz eksportowy hit, który wciąż zyskuje na popularności także w Polsce. Przez ostatnie trzy tygodnie przed ubojem karmiona jest dodatkowo owsem. Zjada go wówczas od 10 do 12 kilogramów. Dziennie nawet 0,7 kg. Wcześniej (gąsiątka wykluwają się w marcu) przez kilkanaście tygodni zjada około 20 kilogramów tradycyjnych pasz zbożowych i aż 60 kilogramów tak zwanej zielonki – ziół, resztek brokułów i kapusty. Dobrostan w chowie gęsi owsianej (Biała Kołudzka) jest bardzo istotny, ponieważ to zwierzę słabo toleruje inne traktowanie. Gęsi swobodnie pasą się w terenie. Nie ma mowy o żadnych antybiotykach paszowych, pobudzaczach wzrostu i tym podobnych.

41fe246dad4c5564med

A jak się sprawy mają z wdlinami EKO?

Wędliny EKO wytwarzane są rzecz jasna z tych samych mięs EKO. Możemy się jednak nieprzyjemnie rozczarować studiując etykiety wybranych wędlin z tej grupy. Unia Europejska zezwala bioproducentom na wybór spośród 48 sztucznych barwników, wzmacniaczy smaku i zapachu. Co prawda producenci konwencjonalni mogą korzystać aż z 316 dodatków do żywności, ale chyba słabe to pocieszenie. Dlatego w przypadku wędlin sugerujemy niekoniecznie sugerować się logiem zielonego listka EKO, ponieważ nie zawsze będzie to produkt maksymalnie naturalny. Zerknijcie na etykietę. Z naszego doświadczenia wynika, że jest w Polsce wielu producentów ograniczających sztuczne dodatki jedynie do najczęściej koniecznej soli peklującej, nie posiadających certyfikatu EKO, których produkty jakościowo przewyższają jednak większość tych certyfikowanych. I wiele z tych produktów znajdziecie w naszym asortymencie.

Sól peklująca składa się głównie z soli kamiennej, ale zawiera również max. 0,2% azotynu sodu (E250) – jest to stosowane w ściśle kontrolowanych ilościach zgodnie z unijną dyrektywą. Konieczność jej stosowania wynika z niebezpieczeństwa namnażania się drobnoustrojów w przypadku jej niezastosowania – dużo bardziej niebezpiecznych od samej peklosoli.

Są jednak producenci, którzy w produkcji wędlin dążą do wyeliminowania także peklosoli. Od tego tygodnia takie wędliny można nabyć w naszym sklepie – na razie tylko stacjonarnym (ale przy zamówieniu internetowym można też wspomnieć o nich w komentarzu do zamówienia to dodamy:)). Są to wędliny „Jasiołka” z Dukli. Są to m.in. wędliny dojrzewające z wykorzystaniem bakterii kwasu mlekowego. To właśnie poprzez użycie tych bakterii produkt jest wyjątkowy. Bakterie kwasu mlekowego w połączeniu z solą morską obniżają pH, co zapobiega rozwojowi niekorzystnych bakterii. Dzięki temu zastosowanie azotynu sodu jest zbędne.

Jeśli macie inne pytania dotyczące mięs czy wędlin EKO – piszcie do nas. Postaramy się odpowiedzieć.

Produkty EKO oraz z hodowli proekologicznych, niecertyfikowanych w naszej ofercie to m.in.:

  • Eko wieprzowina Wasąg oraz hodowana lokalnie wieprzowina ze świni zwisłouchej
  • Eko drób Limeko
  • Eko wędliny Jasiołka – w sklepie stacjonarnym
  • Gęsi, nogi gęsi i piersi gęsi owsianej (Biała Kołudzka)
  • Jagnięcina z Merynosa hodowanego w Górach Świętokrzyskich karmione mlekiem matki i trawą pastwiskową
  • Cielęcina hodowana na mleku matki i na trawie pastwiskowej oraz trawokiszonce
  • Wołowina Limousine spod Kutna hodowana pastwiskowo
  • Wołowina Hereford Warmia hodowane na ekologicznych pastwiskach Natura 2000 – dostępna obecnie pierwsza krzyżowa i burgery